Igrzyska bez Rosji, czyli furtka i bomba

OLY-2018-IOC-RUS-DOPINGDobrze, że MKOl. podjął bohaterską decyzję o wykluczeniu Rosyjskiego Komitetu Olimpijskiego z zimowych igrzysk w Pjongczangu. Dobrze, że nie zatrzasnął przy tym drzwi na amen przed rosyjskimi sportowcami, ale zostawił małą szparkę dla tych, którzy nigdy nie byli podejrzani o doping i będą mogli wystartować pod neutralną flagą.

Tak jest chyba sprawiedliwie. Co prawda nasz wybitny czterystumetrowiec i olimpijczyk, Marek Plawgo, który ma prawo się zastanawiać ilu medali nie zdobył z powodu czyjejś nieuczciwości, skomentował na Twitterze, że nie powinniśmy żałować rosyjskich sportowców. „Nie wierzę, by ktokolwiek w Rosji był nieświadomy tak szeroko skrojonego procederu. Byli tego tak świadomi, jak i idei igrzysk, którą swoim milczeniem, a więc przyzwoleniem pogwałcili. Nie zasłużyli na start na zimowych igrzyskach”.

Ja też nie wiem, czy wśród „ocalonych” są stuprocentowo czyści czy po prostu nie złapani. Ale myślę sobie, że jeżeli jest chociaż jeden „sprawiedliwy” zawodnik, który się nie szprycował, np. bo akurat w jego dyscyplinie doping na nic by się nie zdał – np. w curlingu czy skokach narciarskich – a co robią inni po prostu nie wiedział, to nie odmawiajmy mu spełnienia tego najważniejszego dla sportowca marzenia.

Nawet jeśli nie dane mu będzie startować pod flagą ojczyzny, a za zwycięstwo nie puszczą mu hymnu narodowego, to i tak będzie najważniejszy start w jego karierze. Stojąc na najwyższym podium będzie mógł zaśpiewać sobie hymn i będzie to symboliczny przekaz i dodatkowa kara dla twórców systemowego dopingu w Rosji.

***

Bo jakkolwiek zawsze jestem przeciwny odpowiedzialności zbiorowej, uważam że MKOl. podjął najbardziej słuszną decyzję jaką mógł. Kolejna próba zamiecenia afery pod dywan, ustępstwa wobec światowego mocarstwa i jej budzącego grozę przywódcy, byłoby fatalnym sygnałem do wszystkich kibiców. Odpychającym i odstręczającym od sportu i szlachetnej idei olimpijskiej rywalizacji, w której – jak by się okazało – mogą brać oszuści, o ile są wspierani przez potęgę.

Skala roli rosyjskiego państwa we wspieraniu dopingu, którą ujawniła komisja pod przewodnictwem byłego prezydenta Szwajcarii, Samuela Schmida, okazała się porażająca i potwierdziła doniesienia mediów. O dziurze w laboratorium, przez którą agenci rosyjskiej służby bezpieczeństwa podmieniali próbki moczu na czyste, o unikaniu kontroli dzięki treningom w tzw. zamkniętych miastach czy nawet o grożeniu bronią inspektorom WADA (Światowa Agencja Antydopingowa). Nie obyło się bez zeznań „skruszonego” byłego szef laboratorium antydopingowego w Moskwie i olimpijskiego w Soczi, Grigorija Rodczenkowa, który w strachu o własne życie zbiegł do USA i tam zeznawał. W efekcie śledztw gospodarze igrzysk w Sochi stracili już 11 z 33 medali, które tam zdobyli, a w klasyfikacji generalnej spadli z pierwszego na czwarte miejsce.

Dobrze jednak, że MKOl. ukarał przede wszystkim Rosję jako państwo i wykluczył z igrzysk dożywotnio obecnych szefów rosyjskiego sportu, zostawiając wspomnianą furtkę sportowcom.

Dobrze te­­­­­­­­­ż, że ci z nich, którzy zachcą wystartować w Pjongczang i przejdą weryfikację, nie zostaną zmuszeni do bojkotu igrzysk, choć nawoływali do tego niektórzy rosyjscy politycy tuż po werdykcie. Jak Igor Lebiediew, deputowany z partii Jedna Rosja, który stwierdził że decyzja MKOl to upokorzenie i obraza wielkiej sportowej Rosji. „Nie można tego tolerować, dlatego powinniśmy odmówić występu w igrzyskach. Hymn i flaga narodowa są dumą kraju, dla którego sportowcy walczą. Stawką jest nasz honor” – napisał na Twitterze.

Inni zaczęli już nazywać zdrajcami zawodników, którzy zdecydują się na start na igrzyskach, a rządowa „Rossijskaja Gazieta” pisze o pluciu w twarz, upokorzeniu, szaleństwie MKOl. ­­Gdyby Rosja jednak zbojkotowała igrzyska, prawdopodobne że przyłączyłyby się do niej Białoruś i Mołdawia, które natychmiast skrytykowały werdykt MKOl. a może i inne kraje.

Na szczęście te pomysły spacyfikował sam prezydent Władimir Putin, który co prawda wytknął MKOL odpowiedzialność zbiorową, ale dodał że władze nie będą stawać na drodze sportowców pragnących wystartować na igrzyskach. „Jeśli mają ochotę, niech startują, nawet jako neutralni olimpijczycy. Ciężko na to zapracowali” – stwierdził.

***

Podejrzewam, że na uspokojenie nastrojów przez prezydenta Rosji większy wpływ miało nie poczucie skruchy (władze nadal zaprzeczają istnieniu systemowego dopingu) ale organizacja przyszłorocznego mundialu. Tu jednak dochodzimy do ciekawej kwestii, która może się okazać „bombą z opóźnionym zapłonem”. Szef komitetu organizacyjnego mundialu i wicepremier Rosji,

Witalij Mutko (oraz jego zastępca Jurij Nagornych) dostali od MKOl. dożywotni zakaz wstępu na igrzyska. Czyli organizator jednej z największych sportowych imprez świata nie ma prawa pokazać się na arenach arenach drugiej. Przy czym FIFA, dla której poniekąd pracuje Mutko, jest przecież członkiem MKOl…

Ale najgorsze może jeszcze nadejść. Wg zeznań Rodczenkowa także i rosyjski futbol nie był wolny od dopingu. WADA ujawniła, że przejęła wyniki badań moskiewskiego laboratorium z lat 2012-15, wykradzione przez hakera. Co jeśli okaże się, że laboratoria systemu tuszowały dopingowe próbki również piłkarzy reprezentanci Rosji? Czy FIFA ewentualnie zdyskwalifikuje wówczas tylko tych zawodników, których nazwiska wypłyną   czy całą reprezentację gospodarzy mundialu? I co wówczas z całym turniejem? Lont już się tli…

Rosja

5 Komentarze

  1. Panie Pol,

    Nie wiem gdzie mam o tym napisać – więc piszę o tym w tym miejscu.

    To, że nie napisał Pan ani słowa o Klubowych Mistrzostwach Świata na tym blogu – koło ….. mi lata.

    Natomiast to, że nie ma o tym (dzisiaj jest finał Klubowych Mistrzostw Świata) nawet słowa oprócz pozycji programowej na 19 stronie dzisiejszego „Przeglądu Sportowego” – gazety, którego, jest Pan, niestety, redaktorem naczelnym – to skandal.

    „Przegląd Sportowy” to była moja ulubiony dziennik od 1982r.
    Niestety „zeszmacił” go Pan jeszcze gorzej niż Pana ostatni – nieudolni poprzednicy.

    To tylko jeden z przykładów.

    Nie pozdrawiam,
    Marek Wojciechowski

  2. Dlaczego pijak pije? Bo go psychika boli, bo nie radzi sobie z problemami, ucieka od problemów w alkohol, bo nie chce radzić sobie z problemami, bo boli go sytuacja w jakiej się znajduje…, po prostu go przerasta, bo wie, że nie da sobie rady z problemami, o których myśli, bo są za trudne, czyli za dużo trudu, energii musiałby włożyć w rozwiązanie ich… i mogłoby się to nie spodobać innym… , bo to jest nawet zabawne… , bo można poszpanować przed innymi, a jakieś gafy, jeśli będą, to będą wytłumaczone odurzeniem alkoholowym, wpływem alkoholu… , bo to dodaje wigoru, jeśli pod wpływem alkoholu jest bardziej zabawny, bardziej śmiały… , bo alkohol dodaje odwagi, humoru… , ale też ogłupia – odbiera rozum – i nie zawsze alkoholik zachowuje się racjonalnie, bo alkohol zawęża szare komórki. Czyli alkoholizm to choroba, którą trzeba leczyć. Alkoholik swoją chorobą zaraża innych ludzi i osoby przebywające w bliskim otoczeniu osoby chorej na alkoholizm są tą chorobą zarażone, mają chorobę alkoholową… i to jest bardzo trudna sytuacja. Ale jeśli w bliskim otoczeniu ludzi znajduje się kilku alkoholików to jest już tragedia…

  3. Oferuje przeniesienie Pan bloga na nasz serwer w cenie 200 zł w cenie gratis rok hostingu + domena .pl. W pakiecie przeniesienie zawartości bloga z konfiguracją, powierzchnia usługi bez limitu, transfer bez limitu, darmowy certyfikat let’s encrypt.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.