Z liścia, czyli wszyscy jesteśmy zdradzeni

Legia pobita w Poznaniu i na parkingu na ŁazienkowskiejAwans reprezentacji na mundial w Rosji, gwarancja losowania z pierwszego koszyka, rekord strzelecki Roberta Lewandowskiego, który wyprzedził Włodzimierza Lubańskiego – wszystko to na chwilę przykryło skandaliczne wydarzenia na parkingu Legii po powrocie piłkarzy z przegranego meczu w Poznaniu. Mam nadzieję, że sprawa została zamieciona pod dywan tylko na chwilę z powodu ogólnego zachłysnięcia się narodowym sukcesem. „8-minutowa ostra wymiana zdań i szarpanina” – jak to misternie ujęto w oświadczeniu klubu – tak dalece przekracza wszelkie granice, że konsekwencje przez lata będzie ponosiła nie tylko Legia ale cały polski futbol klubowy.

Sprawę rozmyła też reakcja policji, która po analizie monitoringu wykluczyła pobicie, stwierdzając, że doszło co najwyżej do „czynów związanych z naruszeniem nietykalności osobistej”. I w związku odmówiła ścigania sprawców z urzędu, oczekując na „inicjatywę ze strony osób, które poczuły się pokrzywdzone”. Że nic takiego nie nastąpi pokazała już sprawa z pobiciem Kuby Rzeźniczaka, której deja vu właśnie przeżywamy tylko w większej skali.

Od początku było wiadomo, że nie chodzi o pobicie, ale kilka „plaskaczy i karychów” rozdanych celem zdyscyplinowania zawodników. Co z tego, że nie były bolesne i nie zostały widocznych ślady. Ważne, że zostawiły mocny ślad w psychice piłkarzy.

Większego upokorzenia w karierze nie przejdą. Jak podsumował Maciej Szczęsny, na miejscu pobitych nie chciałby już grać w Legii. Kontrakty i strach skazują ich pozostanie, ale tej psychicznej kuli u nogi nie pozbędą się już do końca.

Ciekawe w głowach ilu z nich w trakcie niedzielnego meczu z Lechią będzie brzmiało pytanie, czy w razie porażki znów czeka ich ścieżka zdrowia?

Ma rację Krzysztof Stanowski, pisząc na Weszlo.com, że piłkarze zostali zdradzeni. Przez klub, trenera, kibiców. To prawda, grali fatalnie, każdy co do jednego ze trzy razy gorzej niż w poprzednim sezonie. Ale przecież nie dlatego, że tak się umówili: dobra gramy piach, chrzanić powołania do kadry czy transfer do lepszego klubu. Niestety nikt im nie pomaga wyjść z tego kryzysu.

Właściciel zwolnił trenera, który przestał mieć pomysł na zespół, ale w zamian zatrudnił człowieka obecnego w futbolu od lat, ale nie na ławce trenerskiej. Być może ten eksperyment wypaliłby w czasach spokojnych. Tymczasem Romeo Jozak jest jak świetny ortopeda, któremu kazano przeprowadzić operację na otwartym sercu.

Trener zdradził szatnię zanim autokar zajechał na klubowy parking, gdy po porażce zdystansował się od drużyny i skompromitował ich tekstem o panienkach. W myśl zasady: „wygrywamy my, przegrywacie wy”.

Ale akurat o bierność podczas dyscyplinowania piłkarzy nie mam do niego pretensji. Sytuacja była ekstremalna. Nie jest opiekunem drużyny trampkarzy, czy miał zasłaniać dorosłych facetów własną piersią? Być może mógł zostać bohaterem, rzucając się sam przeciwko pięćdziesięciu chłopa, ale nie można mu czynić zarzutów, że nie zechciał.

Gorycz poczucia zdrady przez kibiców najlepiej wyraził na łamach legia.net asystent Jozaka, Aleksandar Vuković. Od lat związany z Legią, nie da się powiedzieć, że nie ma jej w sercu. Dwa mocne cytaty: „(…) Jako kibic wychowany na innych ideałach pytam się, co się stało z obowiązującym kiedyś na stadionach hasłem „Na dobre i na złe”? Drużyna Legii ma teraz kłopoty, nie da się zaprzeczyć. Gra słabo, z różnych powodów. Kiedy jest więc to złe? Właśnie teraz, ci ludzie potrzebują wsparcia. Przecież wszystkich porażek w tym sezonie w pucharach i w lidze nie można podczepić pod brak zaangażowania czy chęci”.

Chciałbym, aby kibice podeszli do sprawy w ten sposób: – Panowie jest źle, widzimy to, ale jesteśmy z wami”. Czy jest szansa na takie podejście, czy to już się nie wydarzy, a ja po prostu żyję ideałami z poprzedniej epoki? Jeśli to już nie jest możliwe, to bardzo źle się dzieje. Moim zdaniem hasło „na dobre i na złe” jest esencją kibicowania i podejścia do swojego klubu”.

Piłkarze mają też prawo czuć się zdradzeni przez klub. Nie tylko dlatego, że incydent miał miejsce na jego terenie, tam gdzie mieli prawo czuć się jak w domu. Długo czekali na stanowisko klubu, ale okazało się ono nadzwyczaj miałkie. Brak w nim stanowczego wzięcia w obronę upokorzonych, jest za to dzielenie włosa na czworo że „klub ma świadomość silnych emocji związanych z niepowodzeniem sportowym…”

Naprawił to nieco właściciel, ale na jego głos usłyszeliśmy dopiero trzy dni po incydencie. Rozumiem niechęć eskalowania konfliktu i uniknięcia ewentualnego bojkotu trybun, to byłaby już ostateczna katastrofa. Słowem, znów zgniły kompromis jak przy sprawie Rzeźniczaka.

Tylko, że klub także ma prawo czuć się zdradzony. Przez wszystkie instytucje państwowe i piłkarskie. Jak zwykle w takich wypadach jest zostawiony sam sobie z problemem chuliganów. Wszyscy inni umywają ręce. Ta rzecz jest niezmienna od lat. Co z tego, że mamy najpiękniejsze i najbardziej funkcjonalne stadiony w Europie, gwiazdy światowego formatu w reprezentacji, wyjazd na kolejny turniej skoro chuligani jak terroryzowali kluby tak terroryzują nadal?

Od lat nie ma woli rozwiązania problemu stadionowego chuligaństwa. I wspólnego frontu państwa, polityków, policji, prokuratury, instytucji piłkarskich jak PZPN czy Ekstraklasa.

Dlatego kolejny podobny incydent jest kwestią czasu. Może już po Lechii w razie złego wyniku? Nie dziwmy się więc, jak ostatnio na Forum Ekonomicznym w Krynicy, że czołowe instytucje finansowe, banki, firmy ubezpieczeniowe itp. stronią od polskiej piłki klubowej. Ta zaś ulega w Europie coraz większej marginalizacji. Aż stanie się skansenem, z którego w świat idą tylko przekazy o fajnych oprawach i niefajnych pobiciach. Ale nigdy o sporcie. Tak naprawdę zdradzeni mają prawo się czuć wszyscy prawdziwy kibice futbolu.

Legia

1 Komentarz

  1. Totalna porażka … Nie wyobrażalna strata dla Polskiej piłki nożnej, huliganka na stadionach, autostradach, w barach, gonitwy na osiedlach, i w dodatku moblizowanie pilkarzy przez awanturnikow stadionowych.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.