Kto się upomni o współczesnych niewolników

Demonstracja przeciwko złemu traktowaniu robotników w KatarzeWładający futbolem szejkowie z Kataru zapewne życzyliby sobie, żeby świat koncentrował się na sukcesach należącego dni nich PSG w Lidze Mistrzów. Drużyna zdała właśnie pierwszy wielki test, upokarzając na Parc des Princes Bayern Monachium. Albo już – pal diabli – na konflikcie w paryskiej szatni, gdzie nie wszyscy kochają Neymara i akceptują jego arcygwiazdorski status, zresztą – jak było widać w środowy wieczór – konflikt nie przeniósł się na boisko.

Niestety także w środę pozarządowa organizacja zajmująca się ochroną praw człowieka, Human Rights Watch ogłosiła kolejny raport na temat nieludzkich warunków, w jakich pracują w Katarze zagraniczni robotnicy, budujący infrastrukturę na mundial w 2022 roku.

Wg Human Rights Watch ponad 800 tys. robotników wznoszących obiekty na mistrzostwa świata pracuje w warunkach stanowiących zagrożenie nie tylko zdrowia ale i życia. Rocznie giną setki z nich. Niestety władze Kataru odmawiają szczegółowych informacji, sporadycznie przeprowadzają śledztwa w celu wyjaśnienia przyczyny zgonów, nie mówiąc o wypłacie odszkodowania rodzinom w Bangladeszu, Pakistanie, na Filipinach czy biednych krajach Afryki skąd Katarczycy importują tanią siłę roboczą.

Jak pisze „Guardian”, ostatnie ujawnione liczby pochodzą z 2012 roku. Katarczycy przyznali wówczas, że śmierć poniosło 520 pracowników, jednak aż w 385 przypadków nie zbadano okoliczności zgonów.

Organizacje praw człowieka już wcześniej alarmowały, że cudzoziemscy robotnicy giną, pracując na wysokościach bez stosownych zabezpieczeń (w ubiegłym roku miało z tego powodu zginąć 35 z pracowników), często po kilkanaście godzin dziennie. Ponadto pracodawcy traktują robotników jak niewolników, uzależniając wypłaty od własnego widzimisię. Często ich biją, głodzą, zdesperowani przyjezdni nie mają się nawet komu poskarżyć.

Robotnicy w KatarzeŻycie „współczesnych niewolników” pracujących w Katarze dobitnie pokazuje film dokumentalny Adama Sobela „Workers Cup”, zaprezentowany w styczniu na festiwalu w Sundance, który lada moment trafi do kin na całym świecie. Opowiada on o zawodnikach biorących udział w turnieju zorganizowanym dla pracowników firm budowlanych w Katarze, jednocześnie śledząc ich losy codzienne.

Poznajemy 21-letniego Kennetha z Ghany, który marzył o zostaniu piłkarzem i w tym celu przybył do Kataru, ale oszukano go. Choć zapłacił agentowi 1500 dolarów, okazało się, że będzie tu budował stadiony zamiast na nich grać. Umesha z Indii, który przez osiem lat nie zobaczy swojej rodziny, w tym synów, którym nadał imiona na cześć gwiazd Manchesteru United. Kenijczyka Paula, który odcięty od rodziny walczy z samotnością szukając miłości na Facebooku. Padama z Nepalu, którego związek z żoną rozpada się z powodu oddalenia.

Mieszkają w kontenerach na przedmieściach, by nie razić widokiem możnych obywateli Dauchy. Nie wolno im się poruszać po mieście ani w ogóle państwie samodzielnie. Nie mogą odejść z firmy, znaleźć sobie lepiej płatnej pracy czy w lepszych warunkach. O ich losach decyduje pracodawca. On tez decyduje kiedy wrócą do domu, ponieważ ich paszporty są konfiskowane natychmiast po przyjeździe. Zwykle bez względu na to, co dzieje się z ich rodzinami w ojczyźnie, muszą do końca wypełnić kontrakt.



W najnowszym raporcie Human Rights Watch skupiła się na zgonach z powodu pracy w nieludzkim upale. Wg Katarczyków wielu robotników umiera w trakcie pracy „z powodów naturalnych”, dlatego nie badają okoliczności śmierci. A jeśli nawet badają, to jak w przypadku 48-letniego Jaleshwara Prasada, ogłaszają, że „śmierć nie miała nic wspólnego z warunkami pracy”.

Jednak zdaniem autora raportu HRW, Nicholasa McGeehana, przyczyną często są udary mózgu, zawały serca czy niewydolność oddechowa, wywołane pracą w ciągu dnia w temperaturze sięgającej latem nawet 50 stopni Celsjusza. W przypadku zmarłego w kwietniu Prasada, temperatura sięgała w ciągu dnia do 39 stopni.

W Katarze obowiązuje narzucona przez rząd przerwa w pracy na budowach w godzinach największego upału, czyli od 11.30 do 15.00, ale tylko od 15 czerwca do 31 sierpnia. Eksperci HRW uważają, że to nie wystarcza. Godziny pracy powinny być dostosowane do bezpiecznych temperatur, a nie godzin czy kalendarza. Analizy meteorologiczne na podstawie systemu Humidex, mierzącego poziom gorąca i wilgotności, w ubiegłym roku w Dausze wszelka praca poza klimatyzowanymi pomieszczeniami groziła udarem przez 1176 godzin, także w nocy. Tymczasem rządowa przerwa objęła tylko 273 godziny.

We wnioskach do swojego raportu McGeehan wzywa rząd Kataru do wnikliwej analizy zgonu każdego robotnika i wprowadzenia nowych przepisów chroniących pracujących na otwartej przestrzeni. W przeciwnym razie będzie dochodzić do co raz większej liczby wypadków w miarę jak finiszować będą prace nad mundialową infrastrukturą. Dziś przy budowie samych stadionów pracuje 12 tys. robotników, wkrótce ich liczba ma się potroić do 35 tys.

FIFA, narodowe federacje piłkarskie oraz sponsorzy mistrzostw świata zamiast stać z boku i umywać ręce, powinny wywierać presję na władze Kataru, by lepiej chroniły robotników przed upałem i wilgotnością. – Powinny zażądać też odpowiedzi na dwa proste pytania: ile osób zginęło przy pracy na budowach od 2012 roku i w jakich okolicznościach – mówi McGeehan. Robotnicy w Katarze

2 Komentarze

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.