Dania – Polska 4:0. Spokojnie, to tylko awaria!

Dania - Polska 4:0

Źle się działo w państwie duńskim! Katastrofalnie wręcz. Takiego lania reprezentacja Polski za kadencji Adama Nawałki jeszcze nie zaznała! 0:4 i to w pełni zasłużone. Była to porażka w zdecydowanie najgorszym stylu ze wszystkich jakie w meczach o punkty poniósł obecny selekcjoner. Bo przecież nawet po tej we Frankfurcie z Niemcami nasi mieli prawo czuć się dumni z postawy.

W Kopenhadze Polacy zagrali bez determinacji, bez agresji i bez tego animuszu, które był dla nich charakterystyczne w eliminacjach Euro 2016, podczas samego turnieju i w pięciu ostatnich wygranych meczach. Niestety także bez pomysłu na rozegranie gdy okazało się, że Duńczycy odrobili lekcję z porażki w Warszawie i rozpracowali nas, odcinając kompletnie Roberta Lewandowskiego od podań. Piotr Zieliński i Karol Linetty nie byli w stanie w żaden sposób pomóc w ataku napastnikowi Bayernu.

Zawiedli wszyscy. Grosik nie był Turbo ani przez chwilę, Kuba Błaszczykowski dawnym Kubą jakiego kochamy, Michał Pazdan „profesorem” i „Stoperanem”, Zieliński liderem środka pola i gwiazdą Napoli itd. Przed spotkaniem mieliśmy nadzieję, że będący zdecydowanie bez formy Legioniści – Pazdan, Artur Jędrzejczyk i Krzysztof Mączyński w kadrze za magicznym dotknięciem Nawałki – bo tak było dotąd zawsze – wespną się na „international level”. Niestety okazało się, że to reszta kadry dostosowała się poziomem do Legii z pucharowych meczów z Astaną i Sheriffem Tiraspol.

Rywale byli lepiej przygotowani fizycznie i bardziej zmotywowani mentalnie. Jakby naszych uśpiła sześciopunktowa przewaga w tabeli i 5. miejsce w rankingu FIFA. Choć przecież nasz kapitan ostrzegał na konferencji, że to gospodarze są faworytami i w kilku aspektach jak np. atak pozycyjny czy gra ze skrzydeł, górują nad nami. Niestety wykrakał.

Stało się – przegraliśmy po najgorszym meczu od dawna. Ale za wcześnie chyba jednak żeby bić w dzwony na alarm i wciskać guzik z napisem „panika”. Szczęśliwie ta porażka nie wiele zmniejsza nasze szans na awans do mundialu w Rosji. Nadal jesteśmy liderem tabeli, mamy nad Czarnogórą trzy punkty i mecz z nią w Warszawie. Oby ta porażka pozostała bez wpływu na awans jak ta z Niemcami we Frankfurcie w poprzednich eliminacjach.

Mam nadzieję, że i sztab trenerski i sami kadrowicza potraktują to niepowodzenie jak bardzo bardzo zimny prysznic. Zaczynało być za dobrze, za komfortowo. W razie wygranej z Danią i Kazachstanem Polska wspięłaby się na 3. miejsce w rankingu FIFA. Czas na wyszarpanie wygranej z Kazachstanem, reset, powrót do formy i dawnego stylu. Niech nikt nie waży się skreślać tej drużyny! Wszystko w naszych rękach, a te ręce już pokazały, że znają swój fach.

Dania - Polska 4:0

4 Komentarze

  1. Witam,
    Moim zdanie zabrakło twardziela pokroju Krychowiaka w środku pola. Z jednej strony Nawałka chciał być konsekwentny z drugiej strony Mączyński lepiej gra kiedy u boku ma kogoś takiego jak Krycha. Ponadto mam wrażenie, że Zieliński wciąż ma problem ze zniesieniem presji gry w kadrze. Bo to, że Legioniści są w słabej formie wszyscy wiedzą. Trudno zebrać myśli po tym wszystkim.
    btw. jeśli jest Pan zainteresowany stroną internetową / sklepem internetowym lub ktoś z Pana znajomych potrzebuje zapraszam na https://jrsoftware.pl

  2. Prawie każda wysoka piłka była przegrana albo źle podana. Czy to wina formy czy syndrom kontuzji Milika? Dziś gra w klubie jest wyznacznikiem poziomu (powołania) do gry w reprezentacji – przez to traci się motywację do gry, bo to w klubie jest utrzymanie a każda kontuzja to utrata części zarobków. Na to może sobie pozwolić kilku zawodników a pozostali cofają nogi. I te wpuszczanie dziurawą lewą obroną – to widzi każdy ale nie trener. To co robił dzisiaj Glik a w szczególności P…zdan to jakaś farsa. I co z tego że grali pięknie do tej pory – kiedy w fazie decydującej zawodzą. Tu jest potrzebny albo psycholog który wyleczy ich przed odstawianiem nogi albo młody zdolny pojętny narybek który przy dobrym trenerze i sprecyzowaniu zadań ogra (jak Belgowie Austriacy) wielu. Niech panowie reklamowcy wiedzą że bez dobrej i w ogóle gry w reprezentacji będą grzać ławy w klubach

  3. Co się stało? Ano zagrali z lepszą drużyną od siebie w meczu wyjazdowym, co im się nie zdarzyło od meczu we Frankfurcie. W dodatku zdeterminowaną, zmobilizowaną do wygrania za wszelką cenę. A mecz w Warszawie pokazał Duńczykom, że jeśli nie popełnią podstawowych błędów to wygrają, bo piłkarsko są po prostu lepsi. A nasi podeszli jak do meczu z Czarnogórą. Ale co tam się szczęśliwie udało, to nie wypaliło w Danii, bo po prostu nie mogło. Lewandowski rozsądnie mówił na konferencjach o wyższości Duńczyków nad Polakami w grze. Bo się to widzi i czuje z boiska. Powiedzmy sobie szczerze, że to był mecz realnie około 20 drużyny w rankingu Danii, nie z 5 a około 40 na świecie Polską. Kilka godzin przed meczem na forach typowałem zwycięstwo Danii 3:1. Dawałem Duńczykom 70 procent na wygraną, 20 na remis i 10 procent dla Polski. To się aż nadto sprawdziło, Więc nie wiem skąd zaskoczenie wśród wytrawnych dziennikarzy, skoro ja, zwykły kibic wiedziałem, że tu może być tylko porażka. I to zdecydowana. Czy mieszkanie w Warszawie, praca w redakcji gazety aż tak przytępia umysł, oślepia wzrok, ogłupia w rozsądnym postrzeganiu świata? Dania zawodziła, ale to wciąż drużyna taktyczno-technicznie o wiele lepsza od Polski. Możemy być tylko wdzięczni Czarnogórze i Rumunii, że urwali im punkty, bo teraz to Duńczycy mogli patrzeć w tabeli z pierwszego miejsca. Z Kazachstanem wygramy, ale już w Armenii przewiduję coś około remisu, bo i Ormianie będą się chcieli zrewanżować za pechową porażkę i Mchitarjan wspomoże. Więc oczywiście jak zwykle zadecyduje mecz z Czarnogórą, a zwycięstwo będzie warunkiem awansu.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.