Esport na igrzyskach czyli ‚barbarzyńcy w pałacu sportu’

CS:GO Paryż, rok 2024. Antyterrorysta przeskakuje z dachu na dach niższego budynku. Jego czterech partnerów zostało wyeliminowanych. Wie, że wszystko zależy od niego. Rzuca granat, zagłuszając nim zeskok. Dzięki temu niezauważony, zachodzi przeciwnika za plecy. Trzymając go cały czas na muszce, podąża za nim na pozycję terrorystów. Tu trzema precyzyjnymi strzałami w głowę (headshot) eliminuje wszystkich i rozbraja bombę sekundy przed wybuchem…

16:14 koniec meczu! Jego drużyna wygrywa ostatnią rundę i cały turniej Counter-Strike: Global Offensive!

Pięciu zawodników w białych koszulkach z orłem na piersi podrywa się zza pulpitów komputerowych. Padają sobie w ramiona, podrzucają w górę spoconego z emocji trenera. 30 tysięczna widownia w paryskiej Hali Bercy szaleje. Ktoś z licznych polskich kibiców na trybunach rzuca im wielką, biało-czerwoną flagę. Trzaskają aparaty komórek, wielu transmituje na żywo na Pericope i FB Live ten historyczny moment. Oto po raz pierwszy na igrzyskach olimpijskich i to w mieście ich wskrzesiciela, barona Pierre de Coubertin rozdane zostaną złote medale w esportowej grze…

Virtus ProCzy taki scenariusz jest możliwy? Oczywiście! Polacy należą do najwybitniejszych graczy w opisanego powyżej CS:GO. – Zaraz, zaraz, ale gdzie nagle jakieś gry komputerowe na igrzyskach?! – zawołacie. Ależ nie dalej jak w środę plany wprowadzenia esportu do programu igrzysk w Paryżu w 2024 potwierdził współprzewodniczący komitetu organizacyjnego, Tony Estanguet. Trzykrotny złoty medalista olimpijski w kajakarstwie górskim stwierdził, że MKOl. nie może być ślepy na rosnącą popularność esportu wśród młodych ludzi.

On i inni działacze wyjaśniają, że jeśli igrzyska chcą w przyszłości zachować status najważniejszego wydarzenia sportowego świata, utrzymać widownię, a co za tym idzie i największych sponsorów, muszą otworzyć się na gry wideo i uznać je za legalną dyscyplinę.

Nie jest w tym odosobniony. Mój redakcyjny kolega, Paweł Kowalczyk, który w grupie Onet-RAS Polska odpowiada za produkty esportowe od dawna nam mówi, że esport na igrzyskach nie kwestia „czy” ale „kiedy”. Wprowadzenie go deklarowali zresztą przedstawiciele Los Angeles, które ostatecznie zorganizuje igrzyska cztery lata po Francuzach.

- Przygarnięcie esportu to kluczowa kwestia dla istnienia samych igrzysk, bo przedstawiciele młodego pokolenia preferują właśnie taki rodzaj rozrywki. Im młodsi tym mniej chcą oglądać tradycyjnych dyscyplin sportu. Wolą śledzić najlepszych graczy w to, w co sami grają. Igrzyska muszą ewoluować w kierunku esportu aby przetrwać – mówi Kowalczyk.

Jego słowa potwierdzają wyniki badań opublikowane przez „SportsBusiness Journal” na temat wieku widzów imprez sportowych w TV i na trybunach. Okazuje się, że my, konsumenci tradycyjnych dyscyplin powoli wymieramy. I tak średnia wieku oglądających igrzyska olimpijskie przesunęła się od 2000 roku z 45 lat do 53 lat w 2016. Średnia wieku śledzących zawody w golfa w USA wynosi dziś 64 lata, tenisa – 61, baseballa – 57, NFL – 50, NHL – 49. Troszkę lepiej ma się piłka nożna – rozgrywki Premier League – 43 lata, MLS – 40.

I uwaga, esport – 32 lata. Ale to w tradycyjnych stacjach telewizyjnych, a na platformach streamingowych jak twich.tv – 25 lat. I gwałtownie spada w miarę przybywania kolejnych roczników. Srednia wieku kibiców sportu przed TV

Na rozważania czy esportowcy powinni startować na igrzyskach, rozdzieranie szat i pisanie o „końcu sportu” i „barbarzyńcach w pałacu sportu” – jak gdzieś przeczytałem, przyjdzie czas, gdy zapadną oficjalne decyzje. Proces już trwa – w lutym 2016 International e-Sports Federation złożyła w MKOl. oficjalne podanie o uznanie e-sportu za dyscyplinę olimpijską.

Na pewno pojawi się na przyszłorocznych Igrzyskach Azjatyckich w Indonezji i cztery lata później w chińskim Hangzhou. Podobny krok rozważają Igrzyska Europejskie i Panamerykańskie. Działacze zaczynają rozumieć, że sport powoli zaczyna bardziej potrzebować esportu niż na odwrót.

Sam nie ukrywam swojej fascynacji tą dziedziną. Od młodych lat „gram w gry”, bywam na rozgrywanych w Polsce esportowych eventach jak katowicki Intel Extreme Masters. Obserwuję w jak zatrważającym tempie się rozwija, zdobywa nowych fanów, oferuje coraz mocniejsze doznania i przeżycia dzięki postępowi technologii, jak VR.

Często bywam przy tym pytany czy esport to sport i odpowiadam, że oczywiście nie. Esport to nie jest sport w znaczeniu jakie przyjmujemy. I wcale nie musi się uwiarygadniać jako taki. Ze sportem łączy go rywalizacja i emocje. Widzowie, którzy zapełniają kilkudziesięciotysięczne hale, reagują na to co dzieje się na wielkich telebimach z pasją kibiców na stadionie piłkarskim.

Przez lata wepchnięty do niszy, rozrósł się tak, że stworzył własny ekosystem. Dorobił się własnych organizacji eventowych, własnych producentów sprzętu i własnych idoli, których transfery sięgają setek tysięcy dolarów. Na każdym kontynencie zaczynają powstawać areny przeznaczone do śledzenia rozgrywek w grach wideo. Jedną buduje miasto Waszyngton, w Londynie nowy stadion Tottenhamu ma być specjalnie przystosowany do oglądania esportowych turniejów w komfortowych warunkach.

Ponieważ przez lata nie mógł przebić się do czołowych mediów, stworzył własną, gdzie mecze na wielu kanałach z komentarzem w dowolnym języku oglądają miliony. Dziś walczą o nieego największe stacje świata: ESPN, Fox Sports, Sky Sports, Pro 7, Canal + czy BBC. Wśród sponsorów są już najwięksi i znani ze sponsorowania sportu jak Coca Cola, Samsung, Adidas, Intel czy Master Card.

Dlatego nie dziwi mnie, że potencjał esportu docenia sam Elon Musk. Jeden z największych wizjonerów naszych czasów, twórca Paypala, szef Tesla Motors i SpaceX stwierdził niedawno, że „esport będzie wkrótce największym sportem na świecie”.

Esport na igrzyskach olimpijskich?

1 Komentarz

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.