Powiększanie biustu Wenus z Milo

Wenus z MiloTo nie moje porównanie. To sir Bobby Charlton, mistrz świata z 1966 roku i legenda Manchesteru United nazwał kiedyś pomysły zmian przepisów piłki nożnej „powiększaniem biustu Wenus z Milo”. Trafnie, bowiem wg naukowców to właśnie ta eksponowana w Luwrze słynna hellenistyczna marmurowa rzeźba (ok. 130 p.n.e.) obdarzona jest biustem idealnym. Zawdzięcza to proporcjom – górna część tkanki powyżej linii sutka zawiera 45% całkowitej masy piersi, a dolna 55%. Jak donosi magazyn chirurgów plastycznych „Plastic and Reconstructive Surgery”, właśnie takie proporcje preferują kobiety proszące o zabieg zarówno powiększenia, pomniejszenia jak i rekonstrukcji po mastektomii.

Wygląda na to, że FIFA zmieniła się oddział oszalałych chirurgów, owładniętych obsesją upiększania i uatrakcyjniania na siłę tego co już jest piękne i sprawdzone. Jeszcze nie otrząsnęliśmy się rozszerzenia mundialu do 48 drużyn, co odedrze go z elitarności, a tu z kolejnymi pomysłami jak sprawić by „gra była bardziej dynamiczna i interesująca” wyjechał na łamach „Bilda” Marco van Basten.

Holender namawia m.in. do rezygnacji ze spalonych oraz dogrywek, zamiast których chciałby od razu karnych i to takich jak w hokeju, czyli wykonawca ruszałby z pewnej odległości i miał prawo dryblować bramkarza. Z hokeja czerpie także pomysł by żółte kartki zastąpić 5-10 min karami.

Najwyraźniej fascynuje go również koszykówka, chciałby z niej przenieść rozwiązanie, że zawodnik schodzi z boiska za popełnienie pięciu fauli. Jest także za zwiększeniem liczby zmian – oprócz trzech w ciągu 90 minut, jak dziś, trenerzy mieliby prawo dokonać dwóch kolejnych w dogrywce (o ile ta nie zostanie zlikwidowana).

Brzmi to wszystko jak fake newsy, czyli informacje zmyślone, których ostatnio tak mnóstwo pojawia się zwłaszcza w kwestiach politycznych. Ale nie jest. Ciekawe swoją drogą, że za psucie futbolu bierze się człowiek, który przez całą karierę czynił go atrakcyjnym i porywającym. Że likwidację spalonych proponuje nie jakiś „sęp pola karnego”, grający na linii, w rodzaju Pippo Inzaghiego, ale napastnik obdarzony wspaniałą techniką, gracją i elegancją, potrafiący zdobywać gole właściwie z każdej pozycji, odległości i każdą częścią ciała. Inna rzecz, że w van Bastenie trenerze niewiele zostało z van Bastena piłkarza. Jego Holandia grała (na mundialu w 2006) chyba najbrzydszy i najbardziej siłowy futbol w swej historii.

Ciężko mi sobie wyobrazić jak wyglądałaby piłka nożna po takiej rewolucji i jak wielki zapanowałby chaos. Wg Holendra brak spalonych sprawiłby, że futbol przypominałby bardziej piłkę ręczną, stając się dzięki temu bardziej dynamiczny i atrakcyjny. Padałoby więcej goli, bo napastnicy częściej dochodziliby do okazji. Moim zdaniem mecze zaczęłyby przypominać raczej te rozgrywane na szkolnych boiskach. Wywaliłoby to też w kosmos całą taktykę, zawodnicy tkwiliby „na ogryzkach” pod bramką rywala, we własnym polu karnym musiałoby więc dyżurować też zawsze ze dwóch obrońców itd.

Ogromną krzywdą wyrządzoną futbolowi byłaby rezygnacja z dogrywek. Pozbawilibyśmy się niezmierzonych pokładów adrenaliny i emocji. Wyobrażacie sobie, że od razu przechodzimy do karnych i nie przeżywamy takich thrillerów jak w dogrywce półfinału Euro ’96 Anglia – Niemcy, finału Ligi Mistrzów w Stambule w 2005 gdzie Jerzy Dudek w niewytłumaczalny sposób obronił strzał Andrija Szewczenki, albo ćwierćfinału Euro 2004 Portugalia – Anglia, gdzie w dogrywce po golu strzelili Rui Costa i Frank Lampard? Że nigdy nie padają dwa fantastyczne gole Fabio Grosso i Alessandro Del Piero w dogrywce półfinału mundialu w 2006 z Niemcami, przechodzimy do karnych, które tradycyjnie (wtedy jeszcze) wygrywają gospodarze i to oni grają w finale z Francją? Że Andres Iniesta nie strzela bramki w dogrywce finału mundialu w RPA w 2010, karne wygrywają Holendrzy, dostając nagrodę za brutalną grę? Itd.

Można by zbyć pomysły van Bastena kpiną jak prezes PZPN Zbigniew Boniek, który na Twitterze napisał, że „mój przyjaciel nie doszedł do siebie po 5stadionie” (którego sponsorem, przypomnijmy, był piwo Tyskie). Gorzej, że Holender nie jest tylko byłym świetnym piłkarzem i średnio udanym trenerem, ale niestety od niedawna również dyrektorem rozwoju technicznego FIFA. Komisja na czele której stoi, zajmuje się „ulepszaniem” piłki nożnej. Ktoś te jego propozycje weźmie na poważnie, ubierze w przepisy i zaproponuje pod obrady. Skoro przeszło zakrawające na absurd rozszerzenie mundialu…

Cała nadzieja, że zgody na modyfikację kolejny raz niezależny International Football Association Board, organizacja założona jeszcze w 1886 roku, w której skład wchodzą przedstawiciele Anglii, Walii, Szkocji i Irlandii Płn oraz czterech członków FIFA. Do zmiany przepisów potrzeba poparcia 75 proc. Brytyjczycy znani są konserwatyzmu i w przeszłości zablokowali m.in. zapędy byłego szefa FIFA, Seppa Blattera, by powiększyć bramki.

Oby i tym razem wykazali asertywność, bo Wenus z Milo jaką jest futbol zmienią nam w inną słynną rzeźbę – „Fontannę” Marcela Duchampa, czyli… pisuar, który słynny dadaista zaprezentował w 1917 roku na wystawie Stowarzyszenia Artystów Niezależnych w Nowym Jorku.

The Scottish National Gallery Unveil Their New Exhibition Of Work From The D. Daskalopoulous Collection

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.