Reguła 40, czyli powodzenia, sami wiecie kto, sami wiecie gdzie!

Rule 40Czy igrzyska w Rio de Janeiro przejdą do historii jako pierwsze, na których jakiś sportowiec straci medal nie z powodu dopingu ale za dopuszczenie się reklamy nieolimpijskiego sponsora? Albo bo jego nieoficjalny olimpijski partner pogratuluje mu sukcesu w social mediach, wykorzystując któreś z zabronionych przez Międzynarodowy Komitet Olimpijski na czas igrzysk „zakazanych słówek” jak „medal”, „zwycięstwo”, „złoto”, „srebro”, „brąz”? To niestety niewykluczone.

Od poniedziałku znów obowiązuje artykuł 40 Karty Olimpijskiej, wprowadzony na igrzyska w Londynie w 2012 roku w reakcji na rozpanoszenie mediów społecznościowych. Zabrania m.in. składania podziękowań przez zawodników po sukcesie swoim nieolimpijskim sponsorom, a tym ostatnim publicznych gratulacji.

Już cztery lata temu wywołał burzę. Pamiętam m.in. zdjęcie amerykańskiej mistrzyni olimpijskiej w biegu na 100 m ppł z Pekinu, Dwan Harper z ustami zaklejonymi plastrem z napisem #Rule40. MKOl. obiecywał zmiany, ale jak się okazało na igrzyska w Rio jeszcze zaostrzył zasady. Tak bardzo, iż ciężko oprzeć się wrażeniu, że stojąc na straży swoich klejnotów marketingowych zmienił się w owładniętego obsesją Goluma, gotowego zabić każdego kto tylko tknie jego „skarbu”.

Dawn Harper Rule 40Pomijam fakt, że sponsor nieolimpijski, który chciałby wykorzystać wizerunek jakiegoś zawodnika, był zobligowany do przesłania MKOl wniosku z założeniami kampanii reklamowej aż 6 miesięcy przed rozpoczęciem okresu ochronnego (9 dni przed ceremonią otwarcia Igrzysk), czyli w styczniu gdy kompletnie nie było wiadomo kto się zakwalifikuje. Gorzej, że MKOl. zakazał by treść kampanii w jakikolwiek sposób nawiązywała do igrzysk.

Zrozumiałe jeszcze, że zakaz objął sformułowania w rodzaju: „igrzyska olimpijskie”, „olimpijski”, „Rio 2016”. Pal diabli, że także obowiązującą od 1913 roku dewizę igrzysk „citius, altius, fortius” (szybciej, wyżej, silniej). Ale na indeksie MKOl. znalazły się nawet „zwycięstwo”, „medal”, „złoto”, „srebro”, „brąz” oraz „wysiłek”, „występ”, „rywalizacja”, a nawet „lato 2016”. Dotyczy to nie tylko ewentualnych gratulacji. Na dołączonych ilustracjach co wolno, a czego nie: np. wyprzedaż sprzętu sportowego pod hasłem „lato 2016” jest niedopuszczalna. Podobnie jak użycie logo olimpijskiego z ułożonych w odpowiednim układzie… owoców, gdyby jakiś spryciarz wpadł na taki pomysł.

Rule 40Reklamodawcom nieolimpijskim nie wolno także życzyć „Good luck!” (powodzenia!) ani pisać „We support you!” (jesteśmy z tobą!). Mało tego, gdyby jakaś zrezygnowana firma sięgnęła po byłego olimpijczyka, wolno jej użyć słowa np. „dwukrotny olimpijczyk”, ale w reklamie muszą się znaleźć przynajmniej dwa inne osiągnięcia.

Reguła 40 wygasa dopiero 24 sierpnia, czyli trzy dni po ceremonii zamknięcia igrzysk w Rio, żeby komuś nie przyszły do głowy zbyt prędkie gratulacje, „podczepiając” się w ten sposób bezprawnie pod sukces olimpijski. Jest dwustronna, dotyczy zarówno sportowców, trenerów, działaczy jak i sponsorów.

Słowem firma X, która przez lata wspiera zawodnika Y w karierze, umożliwia starty w szeregu zawodów, np. sponsorując wyjazdy, zostaje od niego „odcięta” gdy tylko dzięki jej pomocy zakwalifikuje się na najważniejszą sportową imprezę świata. Mało tego, musi się wręcz zachowywać tak jakby żadne igrzyska wcale się właśnie nie odbywały!

To nie tylko niesprawiedliwe, ale i demotywujące firmy do zaangażowania w sponsoring sportowy. Nie każdą stać na to, żeby zostać partnerem MKOl. czy nadal będą chciały wspierać sportowca na „małą skalę”? Czy nie wystarczy, że zawodnik zamiast w stroju dostawcy sprzętu, z którym ma kontrakt indywidualny wystąpi w reprezentacyjnym, z logo partnera MKOl. Jego prywatny sponsor nie może mu nawet życzyć szczęścia lub pogratulować?

Za złamanie Reguły 40 grożą dotkliwe kary finansowe z odebraniem akredytacji (czyli uniemożliwienie startu) lub medali włącznie. Jak w przypadku paragrafu 22 jest oczywiście od niej odstępstwo. Na użycie zabronionych słów można otrzymać specjalnie zezwolenie, o ile… zapłaci się odpowiednią stawkę. Czyli trzeba być partnerem MKOl. choć troszkę.

Rule 40Sportowcy – jak przed czterema laty – reagują oburzeniem lub śmiechem. Brytyjska siedmioboistka, Kelly Sotherton skomentowała, że MKOl. bardziej przykłada się do karania zawodników za naruszenie obostrzeń sponsoringowych niż za doping. Z kolei dyskobolka Jade Lally wrzuciła na Twittera zdjęcie kartki z wieloma życzeniami powodzenia, pisząc: „Wspaniałe! To z okazji tej rzeczy, którą będę robić latem w Ameryce Południowej” opatrując wpis hasztagiem #rule40.

Rekordzistka USA w biegu przez płotki, Emma Coburn zdążyła zatwittować: „Od jutra obowiązuje #Rule40, nie będę więc mogła dziękować mojemu sponsorowi. Dzięki za wszystko @NewBalance”. Podobnie zrobiła kanadyjska biegaczka na 1500 m, Nicole Sifuentes, dziękując póki można firmie Saucony za siedmioletnie wsparcie.

Walkę z paragrafem 40 można śledzić na stronie rule40.com. Któryś z koncernów wysłał na ulice amerykańskich miast furgonetki, z wymalowanymi na bokach hasłami w rodzaju: „Drodzy atleci, gdybyśmy mogli życzylibyśmy wam szczęścia z imienia, ale to zbyt ryzykowne, żeby wspomnieć nawet nasze własne” albo „powodzenia, sami wiecie kto, robiąc sami wiecie co, sami wiecie gdzie”.

Oczywiście rozumiem wymogi czasów i globalnej komercjalizacji, nie marzy mi się powrót do idei olimpizmu Barona Pierre de Coubertina, gdy liczył się sam udział w igrzyskach. Wiem, że nie ma na to najmniejszych szans. Skoro igrzyska w Londynie w 2012 roku z praw marketingowych wg Bloomberga przyniosły MKOl. 1,1 miliarda dolarów zysku, to pragnie on dopieszczać swoich oficjalnych sponsorów, ale gdzieś są granice absurdu.

Rule 40

7 Komentarze

  1. Czyli wynika z tego, że reguły „paragrafu 40″ nie dotyczą firm, które nie są nawet nieoficjalnymi sponsorami sportowca?
    Dałeś na medalistę kasę to milcz, ale jak nie dałeś to możesz gratulować do woli z imienia i nazwiska :D

  2. Fajnie, kasa> sport teraz….. wskrzeszenie idei igrzysk tylko dla $$$$, to sie chwali. Jakby MKOI troszczyl sie tak o zawodnikow jak o sponsorow to bylyby prawdziwe igrzyska, a nie po prostu zawody podczas zapalonej pohodnii

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.